10.11.2010 // Poznań, Blue Note

65daysofstatic

Środa, 10 listopada 2010
Blue Note
ul. Kościuszki 76/78, (gmach C.K. Zamek), Poznań

Bilety: do 12.09 - 40 pln, od 13.09 - 50 pln, dzień koncertu - 60 pln
Klub Blue Note, CIM, Rock Long Luck, Carton Shop, bilety@artwerk.pl
__________________________________________

 65daysofstatic to instrumentalny zespół z Sheffield w Anglii, od którego - zdaniem wielu krytyków - rozpoczął się prawdziwy boom na post-rocka. Grupa zdążyła jednak wypracować własny, nieulegający jasnym klasyfikacjom st yl, łączący eksperymentalno-gitarowe wpływy Mogwai czy Tortoise z dynamiczną elektroniczną linią perkusji a la Aphex Twin. Ostatnia płyta 65daysofstatic "We Were Exploding Anyway" (04.2010) to kolejny dowód na nieustanne wędrówki stylistyczne zespołu, który tym razem "zdradził" post-rocka z muzyką elektroniczną.

Zespół powstał w 2001 roku z inicjatywy Joe Shrewsbury'ego, Paula Wolinskiego, i Iaina Armstronga, zapożyczając nazwę od niezrealizowanego filmu Johna Carpentera (z Kurtem Russellem), do którego grupa miała rzekomo nagrywać soundtrack.

Fonograficznym debiutem 65daysofstatic był wydany w 2004 roku album The Fall of Math. Został on rewelacyjnie przyjęty przez krytykę, wprowadzając zespół do pierwszej ligi formacji rockowych w Angli. Drugi album, One Time For All Time (2005) ugruntował tę pozycję, powodując zarazem prawdziwy, brytyjski boom na post-rocka.

Po niespełna całym roku koncertowania 65dosodstatic powrócili do studia i 30 kwietnia 2007 roku na rynku ukazał się ich kolejny, 12-utworowy album  Destruction Small Ideas, który powstał przy współpracy z takimi zespołami jak The Mirimar Disaster, Digitonal czy Circle Takes the Square. W tym samym roku zespół rozpoczął także muzyczne eksplorowanie świata, występując jako support podczas koncertów legendarnej grupy The Cure. Po trzech latach przerwy 65daysofstatic  powrócił z rewelacyjnie - choć nie bez zaskoczenia - przyjętą płytą "We Were Exploding Anyway", która odkrywa nowe oblicze zespołu. Brytyjczycy pokusili się bowiem o nagranie dynamicznego, wzbogaconego elektroniką, niemal tanecznego albumu, opartego na fenomenalnej sekcji rytmicznej. I choć mnogość syntezatorowych dźwięków, które wygaszają akustyczne brzmienia gitar i perkusji mogłyby sugerować, że muzyka 65daysofstatic zatraciła właściwy "żywemu" graniu flow  -  nic bardziej mylnego: żywioł i energia bijąca z  utworów na pewno zaskoczyły niejednego sceptyka ;)